Misterne dzieła Beaty Legierskiej, zaprezentowane w Galerii Kukuczka w Istebnej-Jasnowicach, budzą zachwyt.

- Słynne koniakowskie koronki mają swoich licznych wielbicieli, a do ludzkiej pamięci przebiły się nieliczne nazwiska najbardziej znanych - Marii Gwarkowej, Zuzanny Gwarek czy Marty Legierskiej. Reprezentantka młodszego pokolenia - Beata Legierska - jest pierwszą, która doczekała się własnej monografii. To ona sama stała się bohaterką, dzięki zupełnie nowemu podejściu do koronkowego dziedzictwa Koniakowa - tłumaczy pani Małgorzata, autorka kolejnej już książki o przełomowej koronkarce.undefined

Prace Beaty Legierskiej - jej szydełkowane dzieła sztuki i koronkowa biżuteria - zaprezentowane zostały na wystawie w Galerii Kukuczka w Istebnej-Jasnowicach. Podczas wernisażu odbyła się też promocja albumu "Beata Legierska. Narracja pisana nicią" autorstwa Małgorzaty Kiereś ze zdjęciami Jacka Kubieny. Wydawcą tej publikacji jest Galeria Kukuczka.

- Urodziłem się w Koniakowie i od dziecka obserwuję, jak rozwija się tu wspaniała tradycja koronki. Koronkami moja mama wspierała utrzymanie naszej rodziny z jedenastką dzieci. U Beaty Legierskiej zauważyłem coś więcej niż tylko wierność tradycji koniakowskiej koronki. To jest nowa jakość i myślę, że ta ugruntowana tradycja zaczęła tu ewoluować w kierunku rzeczy nowych, trudnych i powoli staje się sztuką. To trochę jak w sporcie: są rzesze zawodników i mistrzowie. Taką mistrzynią jest Beata - uważa Jan Kukuczka, właściciel galerii, z satysfakcją zapraszając na wystawę i do lektury równie pięknego albumu.undefinedJak dodaje, jej udział w Beskidzkich Integracjach Sztuki i udana współpraca z wybitnymi malarzami tylko potwierdzają, że ta droga artystyczna nie jest przypadkowa. - Beata jest fenomenalną artystką, która dokonuje prawdziwej rewolucji w dziedzinie koronki - i to pod kilkoma względami - podkreśla M. Kiereś, autorka książki będącej pierwszym symbolem tych rewolucyjnych przemian. Jeszcze żadna twórczyni koniakowskiej koronki nie doczekała się własnej monografii. Dlaczego Beata Legierska na nią zasłużyła?undefined

- Bo przy całkowitej wierności tradycji, konsekwentnej inspiracji czerpanej z otaczającej przyrody, tworzy jednak dzieła oryginalne, które niczego nie powielają. Nowością są u niej koronki po raz pierwszy sygnowane jako dzieła autorki, podpisane, a nawet opatrzone tytułami. Nowe jest przede wszystkim pragnienie wyrażania swojej duszy, a także dzielenia się tymi obrazami i tajnikami sztuki we własnej galerii - tłumaczy M. Kiereś.undefinedUnikatową wartość mają w albumie pokazane i opisane najważniejsze sploty, reguły ich komponowania. Pierwsza w historii twórczyni koronki odważyła się pokazać tajniki swojego warsztatu, tworząc rodzaj koronkowego abecadła motywów zdobniczych. - Tego nie było jeszcze w żadnej książce... - zaznacza jej autorka. Tak powstała niezwykła kolekcja misternych kończynek, grzybków, gwiozdek, listków, kwiatków, a z nich klasyczne koronki, obrazy, ślubne kolie.

- Opieram się na tej tradycji, ale tworzę też nowe motywy i poszukuję wciąż nowej formy. Nie lubię powielania i staram się, żeby za każdym razem była nowa. Szukam jej w świecie - przyznaje B. Legierska, a tłum gości na wernisażu z zachwytem podziwiał jej koronkowe opowieści, także te na zdjęciach w albumie czy wydanym przez Galerię Kukuczka ściennym kalendarzu.

Podczas wernisażu prace młodszej koleżanki przyszły obejrzeć także starsze, zasłużone twórczynie koronki, z Martą Legierską na czele, a dla gości zagrał zespół Wałasi ze Zbigniewem Wałachem.

Więcej o artystce i opowiadającym o niej albumie w papierowym wydaniu "Gościa Bielsko-Żywieckiego" nr 49 na 16 grudnia.

Galerię zdjęć koronek Beaty Legierskiej można zobaczyć TUTAJ.

bielsko.gosc.pl

Częstograj

Polecamy muzykę

Żywieckie portrety

Krąg biblijny

Tutaj jesteśmy

Katechezy w Bazylice

Rozmowy poświęcone